sobota, 18 kwietnia 2015
Moja druga mandala
Pokażę Wam dzisiaj kolejnego starocia, którym jeszcze nie chwaliłam się na blogu - moją drugą mandalę. Nie pamiętam, kiedy dokładnie ją robiłam, ale sądząc po kwiatku, który pozował do zdjęcia, musiał to być maj albo czerwiec zeszłego roku.
Mandala jest nieduża, ma około 17 centymetrów średnicy. Robiłam ją z włóczek akrylowych, według tutorialu z bloga Lizzie Bella - KLIK. Nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła drobnych modyfikacji, ale różnice są niewielkie.
środa, 15 kwietnia 2015
Wspólne dzierganie i czytanie - 21
Jej, jak dawno mnie nie było na Wspólnym Dzierganiu i Czytaniu u Maknety!
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że przez ostatnie tygodnie miałam straszną posuchę w szydełkowaniu. Najpierw zrobiłam serwetkę, która zupełnie mi się nie spodobała, a potem osłonkę na świecznik, która wyszła mi zupełnie inaczej niż planowałam i złapałam dziewiarskiego doła. Musiałam zrobić sobie małą przerwę i jakoś uciszyć swoje frustracje ;)
Po przerwie wzięłam się za dzierganie prostej serwetki. Bardzo spodobał mi się wzór, który znalazłam w najnowszym numerze "Robótek Ręcznych Extra" - delikatny i nadający się do zrobienia w wersji wielokolorowej. Wybrałam kordonki w bardzo jaskrawych kolorach - wyglądają jakby były barwione zakreślaczem.
Oprócz serwetki robię też osłonkę na puszkę - jakoś tak sama się zainspirowałam swoim poprzednim, wspominkowym postem, a poza tym pojemników na długopisy nigdy nie za wiele.
W międzyczasie czytam "Sanato" Marcina Szczygielskiego - takie czytadło z dreszczykiem, przywodzące na myśl powieści dla młodzieży. Autora uwielbiam, przeczytałam kilka jego książek i nigdy się nie rozczarowałam. Szczygielski ma bardzo lekkie pióro, łatwość prowadzenia historii i kreowania bohaterów, a prócz tego ogromne poczucie humoru, którego w tej akurat książce nie ma zbyt wiele - no, ale to w końcu horror, więc ma być strasznie, a nie śmiesznie. Dużym atutem "Sanato" jest to, że akcja książki toczy się w międzywojennym Zakopanem i klimat przełomu lat 20. i 30. jest tu wyraźnie wyczuwalny. Jeśli macie ochotę na lekką lekturę z motywem diabolicznego eksperymentu medycznego w dekoracjach retro - sięgnijcie po "Sanato".
![]() |
| zabawa u Maknety |
sobota, 11 kwietnia 2015
Puszki w sweterkach
Wełniane ubranka na puszki to jedne z moich pierwszych prac szydełkowych. Są bardzo proste, robione niemal wyłącznie słupkami. Cały ich urok tkwi w kolorach.
Puszki po warzywach ubrane w szydełkowe wdzianka służą mi jako pojemniki na długopisy, ołówki i kredki. Bardzo je lubię - od ponad roku stoją na moim biurku i ani trochę mi się nie znudziły.
Osłonki robiłam z włóczki akrylowej Elian Klasik.
sobota, 28 marca 2015
Pastelowy ból głowy
Udało mi się skończyć serwetkę, która wcale a wcale mi się nie podoba. Nie chciałam jej pruć, bo tak mi jakoś szkoda mojej pracy, a rzucić w kąt niedokończonej też bym nie mogła, bo by mnie męczyła.
A nie podoba mi się, bo:
- okazało się, że blade pastele to nie moja bajka. Kolor ma być żywy albo żaden - albo pstrokacizna, albo biało. Półśrodki są be.
- mniej więcej w połowie robótki zorientowałam się, że w jednym z początkowych okrążeń się pomyliłam i zapomniałam o jednym powtórzeniu (test na spostrzegawczość - znajdź byka w serwetce)
- mimo, że niechcący zmniejszyłam wzór o jedno powtórzenie, to serwetki jest i tak za dużo na brzegach i brzydko się faluje. Prasowanie uratowało trochę sytuację, ale to wciąż nie jest to.
Obiektywnie rzecz biorąc, serwetka nie jest taka zła. Na zdjęciach wychodzi ładnie, ale na żywo wygląda jak sprana i jakoś nie mogę się do niej przekonać. No nie mogę i już.
niedziela, 22 marca 2015
Zakładki
Lubię łączyć moją pasję do szydełkowania z miłością do książek - między innymi w formie zakładek. Pokazywałam już kiedyś dzierganą zakładkę-kwiatka, a dziś chcę zaprezentować Wam komplet czterech zakładek z kolorowego brystolu ozdobionych szydełkowym obrębieniem. Robiłam je w maju i czerwcu minionego roku. Praca nad nimi zajęła mi sporo czasu, bo obrabianie cienkim szydełkiem sztywnego, grubego papieru okazało się dość niewygodne i szło mi bardzo powoli.
Najbardziej podobają mi się te zakładki, które mają cienkie obrębienie, złożone z jednego rzędu półsłupków. Dorobiłam im ogonki z koralikami na końcu. Dwie pozostałe zakładki są bezogoniaste. Za najmniej udaną uważam miętową z żółtym obrazkiem i jasnoróżowym obrębieniem. Zestawienie kolorów jest trochę jarmarczne, a szydełkowe wykończenie górnej krawędzi jest niedopracowanie i odrobinę niekształtne. Pozostałe zakładki wyszły mi zdecydowanie lepiej i często umilają mi lekturę.
środa, 18 marca 2015
Wspólne dzierganie i czytanie - 20
Ostatni raz brałam udział we "Wspólnym dzierganiu i czytaniu" równo miesiąc temu! Nie do wiary, jak ten czas szybko leci.
W moich robótkach królują ostatnio małe, szybkie - przynajmniej w założeniu - projekty. Teraz wzięłam się za średnich rozmiarów serwetkę, przy czym "wzięłam się" oznacza w tym przypadku to, że zdecydowałam się na wzór i wybrałam kolory kordonków, natomiast postęp prac jest taki, jak widzicie na zdjęciu - przerobione ledwie dwa okrążenia. Kolory wybrałam jasne, pastelowe, bo poczułam już wiosnę i zachciało mi się właśnie takich delikatnych barw.
Dzierganie idzie słabo, bo skutecznie odciąga mnie od niego książka którą czytam - "W krainie czarów" Sylwii Chutnik. Jest to zbiór opowiadań jednej z moich najulubieńszych autorek, która ma wielki talent do opisywania przeciętnego życia przeciętnych ludzi. Chutnik wspaniale, w prostej formie, wydobywa dramatyzm tkwiący w codzienności, w zwyczajnych słowach, gestach i zdarzeniach. W jej prozie nie ma wielkich słów ani porywających wydarzeń, jest dyskretna i pełna empatii obserwacja ludzi, których mijamy codziennie na ulicy. Jeśli tylko będziecie miały okazję, koniecznie sięgnijcie po tę książkę - literacka uczta i silne emocje gwarantowane.
![]() |
| zabawa u Maknety |
sobota, 14 marca 2015
Biało, prosto, zwyczajnie
Serwetka z kremowobiałej bawełny powstała z tęsknoty za neutralnymi barwami. Jestem z niej bardzo zadowolona - udało mi się zrobić rzecz bardzo prostą i pełną uroku. Duża w tym zasługa wzoru, który znalazłam na stronie manualni.pl (klik).
Na początku nie byłam przekonana do ostatniego okrążenia rozrysowanego we wzorze - wydawało mi się, że same łuki z oczek łańcuszka to za mało, że serwetka będzie wyglądać jak niedokończona. Okazało się, że taki brzeg wygląda bardzo ładnie. Prostota to główny atut tej serwetki i uznałam, że nie będę jej rujnować wachlarzykami ze słupków czy pikotkami.
Serwetka jest wykonana z włóczki bawełnianej Almina, szydełkiem nr 2. Ma 42 cm średnicy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















