Sześć serwetek w cukierkowych kolorach powstało... z braku weny. Brakuje mi chęci na szydełkowanie czegoś poważniejszego, ale nie potrafię w ogóle nie szydełkować, więc wzięłam się za wypróbowywanie wzorów i oto efekt! Małe stadko serwetek, które nie sposób nazwać kompletem, bo - choć łączą je kolory - każda jest z innej bajki. Największa ma 27 cm średnicy, a najmniejsza 10 cm. Jedne podobają mi się bardziej, inne mniej. Niektóre wzory mnie rozczarowały, bo schematy wyglądały zachęcająco, a gotowe serwetki są takie sobie, inne z kolei zachwyciły mnie tak bardzo, że na pewno jeszcze kiedyś do nich wrócę i zrobię w jakichś innych wersjach kolorystycznych.
Moją absolutną faworytką jest ta serwetka:
Wszystko mi się w niej podoba - kwiatek w środku, pikotki, liściopodobny brzeg. Wybaczam jej nawet to, że wymaga robienia potrójnych słupków, których wyjątkowo nie lubię. Na pewno wrócę do tego wzoru - chciałabym zobaczyć, jak wygląda w wersji robionej z kordonka.
Serwetki robiłam z włóczek bawełnianych: Almina (jasny róż, brązowy), Catania Fine (czerwony), VSV Scarlet (ciemny róż, żółty).























